Nie zostałam długo w pokoju siostry. Zafrasowana tym, co się ze mną działo, natychmiast wróciłam do siebie, by w spokoju pomyśleć. Od razu pozasuwałam dokładnie zasłony, uważając, aby promienie słońca nie zetknęły się z moją skórą. W moim pokoju zrobiło się ciemniej, ale pomimo to nadal było w nim jasno. Sypialnia utrzymana była w jasnych, stonowanych barwach. Kolor kremowy przeważał nad całością, ale były również elementy różu oraz bieli.
Usiadłam na skraju łóżka, jakbym w każdej chwili miała się zerwać na nogi i obejrzałam dokładnie swoje ręce. Po zaczerwienieniu i pęcherzach nie było ani śladu. Było całkowicie normalnie, nawet bez najmniejszej blizny. Lustrując swoją skórę dostrzegłam, że żyły pod nią są bardziej widoczne niż zwykle. Nie bardzo wiedziałam dlaczego.
Przyszło mi do głowy, że Leila miała rację. Możliwe, że była to jakaś dziwna odmiana choroby i po prostu musiałyśmy wybrać się do lekarza? Przeanalizowałam w myślach wszystkie choroby, które znałam i żadne z moich oraz jej objawów do nich nie pasowały. Taka nadwrażliwość na słońce również nie pasowała do niczego. To nie było normalne, że skóra wręcz paliła się na słońcu w tak krótkim czasie. Lepszy wzrok, słuch i węch Leili. Nic z tego nie było logiczne.
Wzięłam głęboki wdech, odgarniając włosy z twarzy. Musiałam skupić się na wydarzeniach ostatniej nocy. Jednak im dłużej próbowałam przypomnieć sobie szczegóły natknięcia się na dwóch mężczyzn, tym bardziej biała mgła odsuwała ode mnie to wspomnienie. Nie potrafiłam tego racjonalnie wytłumaczyć, ale miałam wrażenie, że mogę ją dotknąć. Jednak nie potrafiłam w żaden sposób się do niej zbliżyć.
- Vianne - warknęłam na siebie. Przymknęłam na moment oczy, po czym je otworzyłam, już z czystszym umysłem. Przejrzę później książki. Na pewno wszystko się wyjaśni - pomyślałam. Zaczęłam się ubierać, zwracając uwagę na długi rękaw i analizując wszystko wokół mnie. Ciuchy z poprzedniego wieczoru zniknęły. Nie znalazłam ich w szafie - półki i wieszaki były nienaruszone, a dobrze pamiętałam jak wszystko zostawiłam. Może są w praniu? - zapytałam samej siebie. Zanim wyszłam z pokoju pościeliłam łóżko, idealnie wygładzając pościel. Nie potrafiłam znieść bałaganu wokół siebie.
Przechodząc obok łazienki słyszałam wyraźny odgłos prysznica, całkiem jakbym była w środku. Po chwili rozległo się głuche uderzenie. Zatrzymałam się nagle. Podeszłam do drzwi, spoglądając na gałkę. Widziałam na niej niedoskonałości, na które do tej pory nie zwracałam uwagi. A może wcześniej nie potrafiłam ich dostrzec? Zapukałam dwa razy.
- Leila?
Poczułam zapach fiołków, tak ostry, że gdybym miała zamknięte oczy, pomyślałabym, iż ktoś podstawia mi pod nos butelkę z płynem. Nie było żadnego odzewu od siostry. Zawsze odpowiadała, nawet marnym: "Wynoś się!", "Daj mi spokój" czy "Wykastruję cię, tak jak ciotka Isobel swojego kota. Własnoręcznie!" jeśli chodziło o brata.
- Leila - powtórzyłam, tym razem głośniej i dobitniej. - Otworzysz?
Drzwi nagle się otworzyły. Zaskoczona zrobiłam krok w tył.
- Czego? - warknęła na mnie. Spoglądała na mnie potępiająco,
- Wszystko w porządku? - zapytałam, nie bardzo wiedząc, co sądzić.
- Nie.
Minęła mnie owinięta kremowym ręcznikiem, mocno trącając ramieniem. Kiedy zaczęłam masować sobie rękę z dołu dobiegł głos mamy:
- Śniadanie!
- Zaraz! - krzyknęła Leila z irytacją w głosie. Znowu coś ją ugryzło, tak nagle. Już tak bywało, że Leila znikąd dostawała napady gniewu, ale zawsze coś wcześniej się zdarzało. Tym razem było inaczej. Patrzyłam, jak siostra weszła do swojego pokoju, trzaskając drzwiami. Czy to jest taki wiek i hormony jej buzują, czy to efekt wczorajszego wieczoru?
Ruszyłam lekko stromymi schodami na parter. Czułam się, jakbym wylądowała w jakimś śnie. Miałam trudności z postawieniem stopy na stopniu. Ściany ze wzorami kwiatów wokół mnie wirowały i gdybym nie złapała się poręczy, zleciałabym na dół. Przystanęłam w połowie schodów, mrugając oczami, bo obraz co chwilę wyostrzał się i zamazywał. Serce mi przyspieszyło. Zlękłam się.
Ruszyłam lekko stromymi schodami na parter. Czułam się, jakbym wylądowała w jakimś śnie. Miałam trudności z postawieniem stopy na stopniu. Ściany ze wzorami kwiatów wokół mnie wirowały i gdybym nie złapała się poręczy, zleciałabym na dół. Przystanęłam w połowie schodów, mrugając oczami, bo obraz co chwilę wyostrzał się i zamazywał. Serce mi przyspieszyło. Zlękłam się.
- Kurwa! - usłyszałam nagle i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko ustało.
- Leila! - zawołała mama, pędząc ku schodom ze szmatką w ręku. Ubrana była w różową bluzkę i ciemne spodnie, a gęste włosy spięła w luźny kok. Miała groźną minę. - Albo się uspokoisz, albo nie wypuszczę cię z domu przez najbliższy tydzień!
Była drobną blondynką o jasnych, niebieskich oczach, która nie miała więcej niż metr sześćdziesiąt wzrostu. Posiadała wąskie usta, długi spiczasty nos i lekko odstające uszy. Zawsze zastanawiałam się, dlaczego aż tak bardzo przypominamy ojca, a nie mamę. Tylko ja odziedziczyłam po niej niebieskie oczy, zaś Leila praktycznie nic. Nawet nasz brat Dwayne bardziej przypominał ojca, chociaż po mamie zdobył lekko odstające uszy i niebieskie oczy.
Leila nagle pojawiła się u góry schodów. Mokre włosy spływały jej po ramionach na zieloną bluzkę, zostawiając na niej wilgotne ślady. Wyglądała niczym wodna nimfa, której z oczu tryskały iskry gniewu.
Siostra mruknęła coś pod nosem niezrozumiale, po czym nas minęła i poszła do kuchni. Mama przymknęła na chwilę oczy ze zdenerwowania.
- Nie przejmuj się, mamo. Przejdzie jej - pocieszyłam ją najbardziej łagodnym głosem na jaki było mnie stać.
- Nie wiem, co ją znowu ugryzło - westchnęła cicho moja rodzicielka i wróciła do kuchni. Powędrowałam więc za nią. Dwayne i Leila siedzieli już przy okrągłym stoliku, pochylając się nad jedzeniem, a mama kończyła parzyć kawę. Zajęłam swoje miejsce obok Leili, spoglądając na jajecznicę przygotowaną przez mamę.
Mama nie była świetną kucharką i jajecznica wyglądała, jakby została przeżuta trzy razy, ale nie protestowałam, gdy musiałam to zjeść. Nie byłam wybredna i doceniałam starania mamy, podwójnie, bo również za Leilę.
- Co z tą jajecznicą? - zapytała Leila niezbyt grzecznie, dłubiąc widelcem w żółtej mazi.
- Jesteś wredna - stwierdziłam cicho z wyrzutem.
- Mam to w dupie - mruknęła Leila. - Nie ma bekonu? - zapytała, sięgając po niebieską solniczkę. Solniczka była składana już chyba z siedem razy, bo za każdym razem, gdy Dwayne robił imprezę pod nieobecność mamy, dziwnym trafem obrywała zawsze solniczka. Leila soliła z pół minuty, nim ustaliła, że jajecznica jest wystarczająco słona.
- Mam to w dupie - mruknęła Leila. - Nie ma bekonu? - zapytała, sięgając po niebieską solniczkę. Solniczka była składana już chyba z siedem razy, bo za każdym razem, gdy Dwayne robił imprezę pod nieobecność mamy, dziwnym trafem obrywała zawsze solniczka. Leila soliła z pół minuty, nim ustaliła, że jajecznica jest wystarczająco słona.
- Czemu tak szybko uciekłyście z imprezy? - zapytał Dwayne, uśmiechając się złośliwie w kierunku mojej siostry. On też jeszcze nie zaczął jeść. Miał lekko podkrążone oczy, ale za to dobry humor. Musiał się świetnie bawić.
Leila zacisnęła dłonie w pięści, wbijając wzrok w talerz przed sobą.
- Było super. Przyszło później kilka osób. Vance upił się do nieprzytomności, a Ryan wywrócił do góry nogami kanapę. Żałuj, że tego nie widziałaś.
Dwayne uwielbiał dokuczać Leili. Wiele razy mówił, że kocha widok zdenerwowanej zielonookiej siostrzyczki. Było to jednym z jego hobby, zaraz po imprezach. Uważał, że jeśli jest dwa lata od nas starszy, to może pozwalać sobie na takie rzeczy. Ja nie dawałam wyprowadzić się z równowagi przez Dwayne'a, więc za cel obrał sobie Leilę. Trwało to odkąd Dwayne skończył siedem lat, a my z Leilą miałyśmy wtedy pięć. Podejrzewałam, że Dwayne zaczął się tak zachowywać, ponieważ wówczas ojciec nas zostawił, odszedł do innej i słuch po nim zaginął. Brat bardzo wówczas cierpiał.
Widziałam, jak Leila zaciska mocno zęby. Ledwo powstrzymywała się, żeby nie wybuchnąć. Dwayne również to widział, ale kontynuował drażnienie siostry. Spiorunowałam wzrokiem brata, ale ten się nie przejął. W dodatku szerzej się uśmiechnął.
- Wszyscy bardzo żałowali, że wcześniej wyszłaś, ale powiedziałem im, że musiałaś wrócić na dobranockę.
- Zamknij mordę! - zawołała Leila, łapiąc za widelec i wbijając go w stół z ogromną siłą o mało nie nadziewając na niego palców brata. Spojrzała zaskoczona najpierw na dłoń Dwayne'a, później na widelec, po czym przeniosła wzrok na mnie, na Dwayne'a i znowu na jego dłoń. - Nie jestem głodna - mruknęła, odsunęła się z krzesłem od stołu i niemalże wybiegła z kuchni.
Mama z otwartymi ustami z zaskoczenia wpatrywała się we wbity widelec w stół. Dwayne dotknął sztućca, a ten przewrócił się z brzękiem.
- Pójdę zobaczyć co jej jest - powiedziałam cicho. Mama kiwnęła głową i dopiero wtedy opuściłam kuchnię. Łomotało mi serce, słyszałam w uszach pulsowanie krwi - tak jakbym to ja się rozgniewała, nie Leila. Przeskakiwałam po dwa schodki i prędko dotarłam pod drzwi pokoju siostry. Kiedy miałam już nacisnąć klamkę, głowę przeszył mi ostry ból. Czułam się, jakby ktoś wbijał mi w mózg tysiące rozpalonych igieł. Padłam na kolana, łapiąc się za głowę. Z ust wyrwał mi się dziwny dźwięk. Nagle drzwi przede mną otworzyły się, a słońce padające przez okno spotkało się z odsłoniętymi fragmentami mojej skóry. Ktoś przytknął mi dłoń do ust tak szybko, że mój wrzask został stłumiony.
- Ciiii - mruknął jakiś męski głos, po czym zaciągnął mnie do pokoju siostry.